Brakuje kompleksowości.

Drukuj

Z politycznego punktu widzenia kompromis pomiędzy Tuskiem i Pawlakiem to dobra wiadomość – umiarkowanie proreformatorska koalicja przetrwa. Z gospodarczego punktu widzenia również – uzgodniona, kompromisowa wersja reformy przyniesie jednak dla polskiej ekonomii wymierne korzyści. Z perspektywy wydaje się jednak, że w reformie emerytalnej zabrakło kompleksowego podejścia, przy którym reformatorzy mogliby wynegocjować jeszcze lepsze rozwiązania. Tymczasem emerytalna karuzela będzie trwać dalej.

Słowo klucz: kompleksowość

Koalicja przetrwała. Z racjonalnego punktu widzenia nie mogła się rozpaść, wcześniejsze wybory nie były w interesie ani PO, ani PSL, co z resztą celnie przewidział w swoim tekście: „Koalicja trwa i trwa mać” Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny Liberté!. Kolejne trzy i pół roku współrządzenia było dla PSL zbyt łakomym kąskiem, aby miało przejść partii koło nosa. Niebagatelną rolę odgrywają tu przecież również finanse partyjne – dziś partie muszą spłacić długi z jesiennej kampanii z roku 2011. Z tej perspektywy wydaje się, że Platforma (mając jeszcze w odwodzie Ruch Palikota) mogła licytować wyżej, a przede wszystkim dyskutowana reforma emerytalna powinna mieć kompleksowy charakter.

Premier miałby łatwiejsze zadanie, jeśli w jednym pakiecie negocjowałby: podniesienie wieku emerytalnego, likwidację przywilejów emerytalnych poszczególnych grup zawodowych oraz KRUS. Faktycznie bowiem wszystkie te elementy reformy powinny prowadzić do najważniejszego ekonomicznego i społecznego celu, czyli stworzenia uniwersalnego, wydolnego i sprawiedliwego systemu emerytalnego. Jeśli zasadniczym celem jest wprowadzenie w Polsce uniwersalnego systemu emerytalnego, (zgodnie z zasadą równego traktowania obywateli, traktującego w taki sam sposób wszystkie grupy zawodowe), to podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego powinno być automatycznie połączone z całkowitą likwidacją przywilejów emerytalnych określonych grup zawodowych.

Rząd tymczasem rozbił reformę na kilka oddzielnych elementów, z których każdy musi negocjować oddzielnie, a nie w pakiecie. Sądzę, że czyni to negocjacje dłuższymi i trudniejszymi, wydłuża też ewentualne protesty. Po drugie zaś powoduje, że trudniej jest uzyskać lepszy wynik negocjując oddzielnie kilka kwestii, niż kompleksowo pełną reformę. Tymczasem umiarkowany sukces reformatorów w sprawie podniesienia wieku emerytalnego nie oznacza końca dyskusji o systemie emerytalnym. Przed nami przecież batalia o KRUS. Należy też podkreślić, że rządowe projekty zmian przywilejów dla służb mundurowych czy górników nie rozwiązują problemu.

System docelowo nadal pozostanie niesprawiedliwym, ponieważ przedstawiciele owych zawodów nadal będą przechodzili na emeryturę wcześniej niż inni. Projekt ustawy dotyczącej profesji uprzywilejowanych zakłada, że będą oni mogli udać się na emeryturę po 55 roku życia pod warunkiem, że przepracowali co najmniej 25 lat. Obecnie uprawnienia emerytalne nabywają bez względu na wiek po przepracowaniu 15 lat. Czyli system pozostanie niesprawiedliwy. Co więcej objęcie zmianami dopiero nowych roczników przyjmowanych do służby, wydaje się być kpiną z ciężkiej pracy ludzi we wszystkich innych zawodach. Pomimo zmian „agentów Tomków” na emeryturze będziemy mieli jeszcze dziesiątki.

Z całego zmieszania wypływa moim zdaniem jasny wniosek dla polityków na przyszłość. Jeśli określona partia polityczna wprowadzając zmiany przyjmuje na siebie protesty, naraża się i tak tym, którzy są przeciwni kierunkowi zmian, to warto przeprowadzać zmiany do końca, a nie pozostawać w pół drogi. Cenę polityczną PO i tak zapłaci, a reforma systemu pozostanie niedokończona. Nikt z protestujących nie docenił, że przedłużenie wieku emerytalnego jest rozłożone na tyle lat. Platforma poniosłaby taki sam polityczny koszt, jeśli dojście do granicy 67 lat u kobiet zajęłoby np. tylko 5 a nie 28 lat. Tymczasem korzyści ekonomiczne dla kraju byłby szybsze i większe.

Dobre i złe zmiany PSL-u

Generalnie podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn uważam za absolutnie niezbędne rozwiązanie, pisałem o tym w artykule: ” Młodzi, czas się obudzić ” na łamach Gazet Wyborczej. Czy zatem PSL zdołał tę reformę zepsuć? Jak należy ocenić zmiany, które wynegocjował wicepremier Pawlak? Emerytury częściowe to absolutnie szkodliwy pomysł. Nie dlatego, że będzie szczególnym obciążeniem dla budżetu państwa. Pomysł ten jednak będzie powodował wypychanie ludzi z rynku pracy, dyskryminację starszych osób i prowadził do rozbudowy szarej strefy. Pracodawcy wykorzystując tę furtkę zapewne będą dążyć do zwolnienia starszych, często droższych pracowników, wykorzystując jako pretekst to, że mogę przejść na emerytury częściowe. W pewnej skali będzie to też prowadziło do sytuacji, w której pracownik będzie przechodził na emeryturę częściową pracując dalej dla pracodawcy, ale „na czarno”.

Nie wszystkie propozycje wynegocjowane przez PSL należy jednak krytykować. Sfinansowanie składki emerytalnej za czas urlopu wychowawczego dla wszystkich kobiet rodzących dzieci lub drugiego rodzica, jeśli zdecyduje się na urlop wychowawczy to wreszcie krok w kierunku efektywnej polityki rodzinnej. Zamiast wyrzucać publiczne pieniądze na śmiesznej wysokości zasiłki na dziecko czy przysłowiowe becikowe, warto tak budować politykę rodzinną, aby naprawdę ułatwiała ona młodych ludziom podejmowanie decyzji o posiadaniu dzieci.

Absurdalność referendum

Zwoływanie referendum w sprawie reformy emerytalnej jest kuriozalne w kilku wymiarach. Po pierwsze jak zadać pytanie w tym referendum? Wyniki poszczególnych badań opinii publicznej pokazują, że odpowiedzi są skrajnie różne w zależności od postawionego pytania. Jeśli pytamy, czy chcesz pracować dłużej – naturalną odpowiedzią większości osób jest: „nie”. Pokazują to badania OBOP-u . Czy należy się temu dziwić? Jeśli sformułujemy pytanie: „czy chcesz, aby dni zawsze były słoneczne” możemy być przekonani, że wyniki będą takie same. Jednocześnie przy badaniu Millward-Brown, gdzie zadane pytanie brzmiało: „czy jesteś za obniżeniem emerytur, aby utrzymać obecny wiek emerytalny” – 74 proc. badanych powiedziało „nie”. Pisze o tym Paweł Ciacek z Projektu: Polska w „Gazecie Wyborczej”. Zatem perspektywa spojrzenia na reformę zasadniczo zmienia się w zależności od zadanego pytania. Czy jesteśmy w stanie w krótkim pytaniu, jakie należy sformułować przy referendum oddać całą ekonomiczną złożoność reformy emerytalnej? Sądzę, że na to retoryczne pytanie nie trzeba udzielać odpowiedzi.

Uważam też, że po to wymyślono demokrację przedstawicielską, (która oczywiście ma wiele wad – co już powiedział kiedyś Churchill), aby w imieniu wszystkich obywateli rządzili ich przedstawiciele, którzy tworząc pewną organizację i otaczając się ekspertami zyskują kompetencje do rządzenia państwem. Dlatego demokracja przedstawicielska zakłada delegowanie kompetencji w ręce takiej grupy, która w odbiorze wyborców jest najbardziej wiarygodna i kompetentna. Demokracja bezpośrednia jest ideą piękną – piękną jak każda utopia…

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kompleks_budynk%C3%B3w_Sejmu_Rzeczypospolitej_Polskiej

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu: tok.fm – http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,11449748,_Brakuje_kompleksowosci___system_pozostanie_niesprawiedliwy_.html

Czytaj również