Farsa z zarządzania miastem.

Drukuj

Zapowiedź zwołania kolejnego referendum w sprawie odwołania kolejnego łódzkiego prezydenta przed ukończeniem kadencji wydawała się być słabym żartem. Niestety ta niezwykle niemądra inicjatywa staje się powoli realna. Uważam, że sytuacja w Łodzi wskazuje na natychmiastową potrzebę zmiany w przepisach dotyczących możliwości odwoływania prezydentów miasta przed ukończeniem kadencji.

Przybliżmy dokładnie historię zamieszania z powtarzającymi się zmianami władzy w Łodzi. To przykład, który może spotkać dowolne inne miasto w Polsce. 17 stycznia 2010 z inicjatywy SLD i obecnego posła Dariusza Jońskiego doszło do referendum w sprawie odwołania ówczesnego prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Akcja zakończyła się sukcesem i Kropiwnicki pożegnał się na niecały rok przed upływem kadencji ze swoim urzędem. Pomimo mojego krytycyzmu wobec rządów Kropiwnickiego i jego politycznych przyjaciół z PiS, uważałem całą sprawę na szkodliwą hucpę (o czym z resztą pisałem na łamach Liberté!). Odwoływanie prezydenta na niecały rok przed zakończeniem kadencji wydaje mi się kosztownym dla podatnika nieporozumieniem i burzeniem ciągłości procesu zarządzania miastem. Co stało się po odwołaniu Kropiwnickiego? Premier na czasowego komisarza powołał, związanego z Krzysztofem Kwiatkowskim, Tomasza Sadzyńskiego z PO. Zgodnie z przepisami Sadzyński musiał uzyskać akceptację dla swojej osoby od Rady Miejskiej. Platformie Obywatelskiej udało się chwilowo porozumieć z lokalnym SLD. Dzięki temu uniknięto czasowych wyborów w zamian za stanowisko wiceprezydenta dla Jońskiego (dodatkowych wyborów nie przeprowadza się, jeśli data przeprowadzania takich wyborów miałaby przypaść w okresie dłuższym niż 6 miesięcy, lecz krótszym, niż 12 miesięcy przed datą zakończenia kadencji prezydenta i rada gminy w terminie 30 dni od dnia podjęcia uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu prezydenta podejmie uchwałę o nieprzeprowadzaniu wyborów)[1]. We wszystkich urzędach i zależnych spółkach miejskich zaczęła się wielka „miotła”, czyli usuwanie ludzie Kropiwnickiego i wstawianie osób związanych z frakcją Kwiatkowskiego w PO oraz z SLD. Łodzianie, którzy chcieli w jakikolwiek sposób współpracować z urzędami w ówczesnym czasie doskonale zapewne pamiętają atmosferę zawieszenia i tymczasowości, która trwała przez ponad pół roku. Długofalowe planowanie czegokolwiek było niemożliwe, nowi urzędnicy często niezbyt niedoświadczeni przyszli na stanowiska ze świadomością, że a kilka miesięcy już ich tam nie będzie. Łódź przeżyła rok kompletnej stagnacji, z której Łodzianie zapamiętają zapewne tragedię komunikacyjną związaną z atakiem zimy oraz odpadnięcie w przedbiegach z rywalizacji o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2012. Czy stagnacja i błędy były jasną winą młodej ekipy zarządzającej wówczas miastem? Częściowo zapewne tak. Ale sądzę, że przede wszystkim była to wina błędnego systemu, który zakłócił kadencyjne przekazywanie władzy demokratycznym zwycięzcom wyborów.

5 grudnia 2010 w drugiej turze wyborów kandydatka PO Hanna Zdanowska pokonała kandydata SLD Dariusza Jońskiego i została prezydentem miasta. Tajemnicą poliszynela jest, że Zdanowska związana jest z osobą Cezarego Grabarczyka, czyli jest we frakcji, która rywalizuje z ekipą Kwiatkowskiego. Nastąpiła, zatem kolejna karuzela stanowisk na wyższych stanowiskach urzędniczych oraz spółkach zależnych. Łodzią rządzi nadal PO, ale to zupełnie inna ekipa, znów trudno mówić o jakieś ciągłości strategii działań miasta.

Trudno jest dziś w rok i cztery miesiące jasno ocenić rządy Hanny Zdanowskiej. Na to potrzeba całej kadencji. Są sprawy, co których pozostaje krytyczny, ale też wiele odważnych inicjatyw, niezwykle ważnych dla rozwoju znajdującej się w bardzo trudnym położeniu Łodzi. Rozpoczęcie ogromnej inwestycji, jaką jest budowanie Nowego Centrum Miasta, odwaga w zamykaniu nadmiernej i niepotrzebnej liczby szkół, pierwsze przygotowania w kierunku prywatyzacji miejskich przedsiębiorstw, kroki, które miały na celu przywrócenie możliwości egzekucji czynszów ze śródmiejskich łódzkich kamienic komunalnych. (Tu warto wspomnieć, że opłakany stan centrum miasta wynika głównie z faktu, że miasto jest tutaj głównym właścicielem i od lat nie potrafi ściągać czynszów od lokatorów. Struktura lokali komunalnych w Łodzi jest postawiona na głowie, w samym centrum, w zabytkowych kamieniach, mieszkają najbiedniejsi, którzy masowo nie opłacają i tak bardzo niskiego czynszu. Efekt widzi każdy to trafi do centrum miasta.) Czy te projekty i inne równie ważne zostaną wprowadzone? Jakie będą ich efekty? Żeby to ocenić potrzeba kadencji, czyli czterech lat rządów określonej ekipy. Jakiejś stabilizacji, planowania rozwoju, a nie ciągłego chaosu i zmian.

Tymczasem narodziła się kolejna teoretycznie pozarządowa, jednak silnie wspierana przez opozycję, inicjatywa na rzecz odwołania w kolejnym referendum Hanny Zdanowskiej. Zdanowska rządzi zaledwie rok i cztery miesiące. Paranoja w Łodzi narasta. Już widać negatywne efekty – władze miasta pod groźbą referendum zaczynają wycofywać z niezbędnych reform m.in. prywatyzacji.

Przepisy o zwoływaniu referendów są tak skonstruowane, że w specyficznych okolicznościach mogą bardzo łatwo paraliżować zarządzanie miastem. Aby zwołać referendum należy w ciągu dwóch miesięcy zebrać podpisy od 10% osób uprawnionych do głosowana w danej gminie. Dla dużej i sprawne zorganizowanej partii opozycyjnej, działającej w mieście, które jest w długoletnim kryzysie, która zbiera podpisy pod hasłem „jak to jest źle w naszym mieście i trzeba ukarać złych rządzących” jest to wyzwanie dość proste do realizacji. Referendum jest ważne, jeżeli do urn poszło co najmniej 3/5 głosujących spośród tych, którzy uczestniczyli w wyborach, w których wybierano prezydenta. Prezydent zostanie odwołany, gdy spośród ważnych głosów więcej będzie za odwołaniem niż przeciw[2]. W więc frekwencja dla odwołania prezydenta może być śmiesznie niska. W Łodzi w wyborach w roku 2010 głosowało zaledwie 22,2% wyborców[3]. Oznacza to, że prezydenta Łodzi przy minimalnej wymaganej frekwencji 14,8% odwołać może zaledwie 7,5% uprawnionych do głosowania mieszkańców głosujących za jego odwołaniem! Przepisy te tworzą sytuację szczególnie groźną dla ośrodków, które z powodów historycznych są w złej sytuacji ekonomicznej, nie miały też szczęścia do dobrego zarządzania w przeszłości i są szczególnie podatne na populistyczne ruchy niezadowolonych. Czyli przypadek Łodzi. Żaden największy mąż stanu nie wyprowadzi miasta z takiej sytuacji, w jakiej znajduje się Łódź, jeśli będzie w stanie permanentnej kampanii wyborczej, a rządzić nie będzie nawet połowy kadencji. Oczywiście z całym dystansem do Prezydent Zdanowskiej (mąż stanu nie wycofuje się a ważnych projektów pod presją opinii publicznej, w ten sposób raczej zniechęca swoich zwolenników vide ostatnie kroki UMŁ).

Najwyższy czas, aby posłowie przyjrzeli się i zmienili kształt ustawy, która reguluje możliwość odwoływania prezydentów w referendach. Bo przecież w pełni wyobrażam sobie sytuację, w której następne wybory w Łodzi wygrywa np. SLD i jego prezydent jest znów po roku i dwóch miesiącach dowoływany przez referendum zwołane przez PO. I tak w kółko, aż w końcu nawet ostatni Łodzianin wyjdzie do Anglii lub Warszawy. Narzędzie referendalne powinno raczej służyć ochronie miast przed zarządzaniem przez ludzi, którzy weszli w konflikt prawem, a nie być narzędziem walki politycznej, która często uniemożliwia w ogóle zarządzanie miastem. W dobrym kierunku zdaje się zmierzać projekt ustawy o samorządzie przygotowany przez Kancelarię Prezydenta RP, choć pytanie brzmi czy nie należy pójść jeszcze dalej niż proponują to prezydenccy eksperci.

This image (or other media file) is in the public domain because its copyright has expired.

This applies to Australia, the European Union and those countries with a copyright term of life of the author plus 70 years.


[1] http://samorzady.polska.pl/leksykon/index,Wojt_%28burmistrz_prezydent_miasta%29,id,417121.htm

[2] http://samorzad.infor.pl/sektor/organizacja/ustroj_i_jednostki/artykuly/388103,jak_odwolac_ze_stanowiska_wojta_burmistrza_prezydenta.html

[3] http://www.mmlodz.pl/358894/2010/12/5/wybory-samorzadowe–w-lodzi-wyniki-ii-tury-daja-zwyciestwo-hannie-zdanowskiej-sondaz-modowideo?category=wybory

Czytaj również