Media w XXI wieku. Cz. II czyli hegemonia nowych graczy.

Drukuj

Rewolucja Internetowa przynosi jeszcze jedno zupełnie nowe zjawisko w świecie komunikacji czyli prawdziwą hegemonię nowych podmiotów, które nie należą ani do świata polityki, ani do świata mediów w klasycznym tego słowa znaczeniu. Skąd czerpiemy dziś głównie informacje o świecie? Jakie narzędzie ludzie na całym globie wykorzystują do samoorganizowania się? Oczywiście są to: Google, który automatycznie daje nam odpowiedź na wszystkie nurtujące nas pytania; Facebook, który codziennie rano milionom ludzi na świecie daje informację o działaniach ich znajomych oraz różnorodnych instytucji. Należy zastanowić się jak wielką władzę powierzamy takim instytucjom. Zarówno Google, jak i Facebook mogą przecież stać się superregulatorami dostępu do określonych informacji, w sposób który faktycznie będzie niemożliwy do dostrzeżenia przez przeciętnego użytkownika. Możemy być zupełnie nieświadomi tego procesu, ponieważ przecież oba portale jedynie udostępniają treść innych instytucji i osób i nie mają wpisanej w swoją działalność jasnej misji światopoglądowej jak np. Gazeta Wyborcza, która pozwoliłaby nam odpowiednio interpretować informacje. Oczywiście dziś nie mamy przesłanek, aby stwierdzić, że dochodzi do tego typu manipulacji. Jednak nie możemy jej wykluczyć w przyszłości, i musimy zdawać sobie sprawę z władzy jaką powierzamy tym instytucjom. Miłada Jędrysik  w tym kontekście przywołuje książkę Tima Wu, profesora Columbia Law School pt. „The Master Switch”. Tytułowy master switch to główny wyłącznik czyli ogromna władza, którą posiadają niektórzy, mogąc wyłączyć dostęp do kluczowych informacji dla milionów ludzi. Wu uważa, tę władzę za jedno z największych zagrożeń dla współczesnych demokracji. Profesor zauważa, że następuje koncentracja administratorów przebiegu informacji i komunikacji, co w połączeniu za zaawansowaną technologią informatyczną, daje tym nadzorcom potencjalnie doskonałe narzędzie dla cenzurowania, kontrolowania i blokowania określonych treści. Narzędzie o którym Wielki Brat mógłby jedynie pomarzyć. Czy jednak wizja prof. Wu nie przeczy faktom? Dziś Facebook czy Google są motorem demokratycznych zmian w krajach autorytarnych, są oknem na świat, tam gdzie nie ma wolnej prasy. Oferują nieprawdopodobne jeszcze 10 lat temu możliwości komunikowania i nauki. Jednocześnie czy w przypadku gdyby któryś z hegemonów zechciał skorzystać ze swojej władzy,  to czy automatycznie jego użytkownicy nie przeniosą się do konkurencji? Czy zatem jedyną skuteczną prewencją przed opisywanym zjawiskiem nie jest po prostu utrzymywanie konkurencji na rynku?  Ale dziś jej nie ma…

Czytaj również