Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej jako papierek lakmusowy.

Drukuj

Donald Tusk w przemówieniu na Radzie Krajowej Platformy Obywatelskiej po raz pierwszy od dawna  zapowiedział, że w nowej kadencji Sejmu będą wprowadzane przez rząd niezbędne reformy w obliczu narastającego kryzysu finansowego. Takich słów w ustach premiera nie słyszeliśmy od 2 może 3 lat. To dobry sygnał, tylko czy po tych czterech latach można jeszcze mu wierzyć? W tym kontekście mówi się szczególnie dużo o tym co najważniejsze i najpilniejsze czyli: reformie emerytur mundurowych, górniczych, KRUS, a więc włączeniu wszystkich grup zawodowych do powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych oraz wydłużeniu i zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Jak plotka niesie Jarosław Gowin miał powiedzieć nawet, że odszczeka pod stołem całą krytykę polityki ekonomicznej rządu jeśli będzie to prawda. Ja też odszczekam.

Intencją prawdziwych intencji i możliwości koalicyjnego rządu jest obsadzenie najbardziej niedocenianego w Polsce resortu czyli Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Jeśli na jego czele stanąłby Michał Boni lub Agnieszka Chłoń – Domińczak to będzie to jasny sygnał. Czas na niezbędne zmiany, mamy świadomość powagi sytuacji finansów państwa, mamy świadomość powagi trendów demograficznych. Obecny system polityki społecznej w Polsce jest za drogi, a przede wszystkim nieskuteczny i niesprawiedliwy, trzeba go dogłębnie zmienić. Jeśli natomiast resort objęłaby najgorsza minister poprzedniego rządu Jolanta Fedak – będzie to również jasny sygnał: żadnych zmian racjonalizujących politykę społeczną w Polsce nie będzie.

Waldemar Pawlak ogłaszając na Radzie Krajowej PSL gotowość do trudnych decyzji mydli zapewne Tuskowi oczy w rozgrywce o to kluczowe obok rolnictwa ministerstwo dla PSL. Czwartek przynosi nam wieści, że na szczycie Tusk – Pawlak uzgodniono, że kandydatem na nowego ministra nie będzie nikt z wcześniej spekulowanej trójki a Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL. Nowa twarz, młody ekspert z Krakowa, nieobciążony złym wizerunkiem Jolanty Fedak. Kompromis? Raczej kolejny polityczny majstersztyk Waldemara Pawlaka. MPiPS nadal będzie w rękach PSL. To w tym resorcie politycy PSL będą mogli dalej bronić niesprawiedliwych społecznie przywilejów różnych grup zawodowych, które stanowią ich elektorat. Mam niestety przeczucie, że jak zawsze okażą się w tym niezwykle skuteczni.

Obsada Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej to papierek lakmusowy przyszłej polityki społeczno – ekonomicznej rządu. Resort w rękach PSL wróży jak najgorzej. Konieczność naszego (z posłem Gowinem) szczekania bardzo się oddala…

Czytaj również