Oddajcie głos ludziom. Chcemy referendum w sprawie ograniczenia kadencyjności samorządów.

Drukuj

 

Jednym ze sztandarów działania i legitymizacji Prawa i Sprawiedliwości było oddanie głosu zwykłym ludziom. PiS od zawsze obiecywał przychylnie patrzeć na obywatelskie inicjatywy ustawodawcze, obiecywał słuchać zwykłych ludzi. III Rzeczpospolitą opisywał jako spisek elit przeciw zwykłemu człowiekowi, w którym to elity zabierały głos przeciętnemu obywatelowi. Ta narracja, z mojego punktu widzenia fałszywa, w jakiś sposób jednak była dotychczas spójna i była jak uważam główną (obok siły głosu kościoła katolickiego) siłą przekonywania wyborców do partii Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem chęć ograniczenia liczby kadencji prezydentów i burmistrzów z zasadniczego ideowo punktu widzenia jest narracją niespójną. Teraz to PiS, kierując się swoją „mądrością” chce zabrać zwykłym ludziom możliwość decydowania o tym, kto będzie rządził ich miastami czy wsiami, twierdząc, że wie od nich lepiej, że dłuższe niż dwie kadencje rządy będą dla nich szkodliwe. Doświadczenie wyborów samorządowych pokazuje raczej, że obywatele chcą czegoś zupełnie przeciwnego. To niezwykły paternalizm wobec obywatela, który po raz pierwszy ujawnił się w działaniach PiS i może prowadzić do przewartościowania naszej sceny politycznej.

Nikt nie lubi, kiedy ktoś odbiera mu głos. Nikt nie lubi, kiedy ktoś ogranicza mu (a jeszcze gdzieś z Warszawy…) pole wyboru. PiS chce nakazać ludziom wybierać między Fiatem a Skodą, kiedy ludzie mogą po prostu być przywiązani i chcieć dalej jeździć niezawodnym Volkswagenem. Czy mają do takiego wyboru prawo? Co więcej – czy ktoś arbitralnie powinien mieć możliwość by im tego zabronić? To przecież klasyczne antydemokratyczne założenie, mówiące, że my elita, my mądrzejsi ludzie z ważnych instytucji, wiemy lepiej niż Wy mieszkańcy Rzeszowa czy Wrocławia, Gdyni czy Łodzi, Gielniowa czy Choszczna co będzie dla Was dobre. Taki paternalizm jest szczególnie rażący w przypadku rozmowy o sprawach samorządowych. Z założenia samorząd został powołany, ponieważ doszliśmy do wspólnego wniosku, że pewne sprawy powinny być rozwiązywane na możliwie najniższym szczeblu, jak najbliższym ludziom. Jestem przekonany, że przeciętny mieszkaniec Rzeszowa, wie zdecydowanie więcej o lokalnych problemach i potrzebach, niż jakikolwiek polityk w Warszawie. Zna lepiej historię swojego miasta i jego rozwój. Może o wiele skuteczniej ocenić pracę lokalnych polityków i racjonalnie oszacować, jaki wybór dla niego i jego gminy czy miasta będzie lepszy. Odbieranie takiego wyboru, zabieranie jakiejś opcji z dostępnej puli, jest po prostu pogardą dla rozumu zwykłego człowieka.

Demokracja dlatego okazała się najlepszym systemem ze wszystkich dostępnych, ponieważ zakłada mądrość jednostki, która w długim okresie podejmuje trafne decyzje. Nawet jeśli się myli, to istnieją mechanizmy korekty decyzji, czyli kolejne wybory, w których nie mamy ograniczonego wyboru. PiS jakby chciał przestać, wbrew całej swojej ideologii wierzyć w mądrość przeciętnego człowieka. Partia Jarosława Kaczyńskiego podążając tą znaną z przeszłości ścieżką, znajdzie się tam, gdzie znalazły się wszystkie partie, które okazywały pogardę dla jednostki i mądrości przeciętnego wyborcy.

Założenie, że ograniczenie kadencyjności będzie dotyczyło obecnie sprawujących urząd, jest oczywistym pogwałceniem konstytucyjnej zasady mówiącej, że prawo nie działa wstecz. Wiemy jednak, że dziś jeśli Jarosław Kaczyński ostatecznie podejmie jednoosobowo taką decyzje, nie ma już Trybunału Konstytucyjnego, który stałby na straży zasad Konstytucji. Wiemy też, że nikt w Prawie i Sprawiedliwości nie zakwestionuje jego decyzji. Zatem walka o sprawę kadencyjności, jest tak naprawdę równoległą batalią o zachowanie obowiązywania Konstytucji w Polsce. Jednym jej obrońcą pozostajemy my – obywatele.

Jest jedno oczywiste wyjście z tej trudnej sytuacji – ogólnopolskie referendum w sprawie kadencyjności prezydentów miast i burmistrzów. Pozwólmy ludziom zadecydować, co uważają za lepszą opcję dla swojej przyszłości. Czy chcą poddać się ograniczeniom proponowanym przez PiS, widząc w swoich miastach negatywne układy, czy wolą aby pozostawiono im wolny wybór, w taki sposób aby dobrzy i skutecznie działający włodarze miast mogli dalej sprawować swoje funkcje. Złym możemy przecież w dzisiejszym systemie nie przedłużyć mandatu, a w szczególnych przypadkach doprowadzić do ich odwołania.

Jestem przekonany, że moje zdanie o konieczności oddania w tej sprawie głosu ludziom, nam wszystkim, podzielają miliony osób w kraju, którzy chcą kierować się własnym osądem sytuacji, a nie ograniczającymi decyzjami władz w Warszawie. Samorządy należą do lokalnych społeczności i to one powinny o nich decydować. Dlatego postuluję rozpoczęcie zbierania podpisów pod apelem o referendum w sprawie kadencyjności prezydentów i burmistrzów miast. Nie dajmy zabierać nam wyboru.

————————————————————————————————————————-

Dołącz do zainteresowanych akcją na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1387543854623378/

Czytaj również