Tak dla TTIP

Drukuj

Od wielu miesięcy trwają niezwykle istotne negocjacje pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi Ameryki na temat kształtu przyszłego obiecującego porozumienia. Transatlantic Trade and Investment Partnership (Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji) to przede wszystkim szansa, a nie zagrożenie dla Europy i Polski. Tymczasem w naszym kraju temat ten jest w zasadzie nieobecny w debacie publicznej. Słychać nieliczne krytyczne głosy ze strony środowisk alter-globalistycznych, nie widać natomiast zupełnie prób wyjaśnienia zalet jakie może nieść ze sobą ta umowa. Brakuje również dyskusji o interesach ważnych dla Polski, o które w tych negocjacjach powinniśmy poprzez unijnych negocjatorów zabiegać.

Dlaczego na TTIP warto patrzeć jak na szansę a nie zagrożenie? Po pierwsze należy wprost wyjaśnić czemu umowa ta ma służyć. Celem jest rozwój wolnego handlu pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Stanami Zjednoczonymi, a rozwój handlu zawsze związany jest z bogaceniem się społeczeństw. Istnieje realna potrzeba ustanowienia nowego prawa, które ułatwi zarówno eksport jak i import towarów. To szansa na szersze uchylenie drzwi ogromnego amerykańskiego rynku dla przedsiębiorstw europejskich oraz ograniczenie barier administracyjnych, które utrudniają eksport i import. Dziś bariery te są możliwe do pokonania dla wielkich graczy, ale już dla europejskich małych i średnich przedsiębiorstw stanowią realną przeszkodę w zdobywaniu nowych rynków. W efekcie wprowadzenia umowy w życie należy spodziewać się obniżenia cen wielu produktów, a także wzbogacenie różnorodności towarów obecnych na rynkach. Centre for Economic Policy Research, opierając się oczywiście na ograniczonych wciąż danych szacuje, że wprowadzenie w życie TTIP będzie oznaczało dodatkowy wzrost PKB Unii Europejskiej o 0,48% rocznie, co powinno oddziaływać na tworzenie nowych miejsc pracy.

Niebagatelne znaczenie będzie miało też globalne oddziaływanie tej umowy. Siła rynków Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych będzie powodować, że standardy opisane w TTIP dotyczące poszczególnych kategorii produktów będą w decydujący sposób oddziaływać również na standardy produkcji w innych krajach całego świata. Ważnym punktem w negocjacjach dotyczących TTIP jest też bezpieczeństwo energetyczne Europy. Dziś gaz oraz ropa naftowa nierafinowana objęte są zakazem eksportu z USA, jeśli TTIP to zmieni Europa w tym Polska mogą znaleźć się w znacząco odmiennej sytuacji geopolitycznej, niwelując część swojego uzależnienia w tej dziedzinie od decyzji Moskwy.

Czy zatem TTIP należy odczytywać jako rozwiązanie jednoznacznie pozytywne z punktu widzenia interesów Polski? Diabeł zawsze tkwi w szczegółach, rozwiązanie korzystne w skali kraju, może być szkodliwe dla określonego sektora produkcyjnego. Szczegółowe rozwiązania dotyczące standaryzacji produktów w różnych sektorach mogą być korzystne dla określonych korporacji i państw, a dla innych dokładnie odwrotnie. Nie jest natomiast z pewnością odpowiedzią na to wyzwanie schowanie głowy w piasek i proste kwestionowanie umowy, która tak czy inaczej prędzej czy później w jakiejś formule wejdzie w życie. Racjonalną odpowiedzią na to wyzwanie powinno być bardzo jasne definiowanie polskich interesów w poszczególnych sektorach i skupienie wysiłku na wpływaniu na kształt negocjacji i ostateczny kształt umowy tam gdzie ona może nas dotyczyć. Bardziej racjonalnym dla Polski wydaje się też być naciskanie na znoszenie barier administracyjnych niż tworzenie skomplikowanych standardów odnoszących się do poszczególnych produktów. Niestety w Polsce wciąż brakuje kompetentnej debaty na ten temat wśród elit politycznych.

Czytaj również