To nie koniec

Drukuj

Bardzo dobre sondaże Platformy Obywatelskiej oraz wizerunkowy sukces Grzegorza Schetyny podczas zeszłotygodniowego Marszu Wolności zaowocowały szeregiem publicystycznych i politycznych komentarzy obwieszczających ostateczne zwycięstwo PO w staraniach o zdecydowaną dominację wśród partii opozycyjnych. Oczywiście ten wniosek nie jest bezpodstawny. Co więcej ogromna część liberalnego elektoratu zmęczona wpadkami Ryszarda Petru, wypatruje z wielkim oczekiwaniem stabilnego i silnego gracza po opozycyjnej stronie. Jednak już chociażby wtorkowa wypowiedź lidera PO na temat uchodźców, jasno przypomina przyczyny problemów Platformy w roku 2015 oraz przyczyny dla których powstała Nowoczesna. Do wyborów parlamentarnych pozostało jeszcze 2,5 roku, aby zachować swoją pozycję PO musi wyciągnąć wnioski ze swojej historii.

PO nie może zapomnieć dlaczego powstała Nowoczesna. To nie był ruch uwielbienia Ryszarda Petru (jak zdawał się przypuszczać sam lider nowej partii), tylko efekt mobilizacji liberalnej części elektoratu, która oczekiwała merytorycznego, zdecydowanego, proeuropejskiego programu w kwestiach obyczajowych oraz gospodarczych. To stosunek PO do związków partnerskich czy religii w szkole, decyzja o likwidacji OFE, pamiętne wypowiedzi Ewy Kopacz o zamykaniu się w domu zamiast pomagania sąsiadowi, sprawiły że znacząca część wyborców Platformy uznała, że to nie jest ich partia. A większość, która udzieliła PO mandatu czyniła to „z zatkanym nosem”, ze strachu przed przejęciem kraju przez Prawo i Sprawiedliwość.

Platforma Obywatelska aby zachować swoją dominację po stronie opozycyjnej musi być bardziej liberalna, takie jest oczekiwanie nadającej trend części jej elektoratu. Kampania Emmanuela Macrona jasno pokazała jak należy zwyciężać. Odważna wizja społeczeństwa otwartego, umiarkowany liberalizm gospodarczy, otwartość na świat, liberalny populizm – zamiast kunktatorstwa, ukrywania poglądów i oglądania się na jakąś frakcję konserwatywną. A przede wszystkim unikanie powtarzania PiSowskich haseł czy merytorycznego mylenia pojęć. Pomoc uchodźcom jest moralnym obowiązkiem. Jednocześnie przypomnę definicję słowa „uchodźca” oraz to czym diametralnie różni się to sformułowanie od „imigranta ekonomicznego”. Za Tygodnikiem Polityka: „Uchodźca: osoba, która z powodu uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu rasy, narodowości, religii, poglądów politycznych lub przynależności do określonej grupy społecznej przebywa poza terytorium swojego państwa i z powodu tych obaw nie chce lub nie może korzystać z ochrony tego państwa (definicja z Konwencji Genewskiej o Statusie Uchodźców z 1951 r.).”. Zarówno chrześcijańskie jak i humanistyczne zasady moralne nakazują pomoc bliźniemu jeśli narażone jest jego życie. Koniec i kropka. Czym innym jest natomiast sformułowanie skutecznej polityki imigracyjnej państwa – tu znów warto przywołać sensowny postulat Macrona umożliwienia podjęcia stałej pracy jedynie odpowiednio wykwalifikowanym imigrantom oraz przyznawania obywatelstwa na podstawie perfekcyjnej znajomości języka francuskiego. Tu jest ogromne pole do popisu dla partii opozycyjnych. Natomiast wpisywanie się przez Grzegorza Schetynę w PiSowski nurt straszenia Polaków mitycznych najazdem islamskich imigrantów, wzmacnia jedynie polską prawicę, ugruntowuje fałszywe stereotypy myślenia. Emigranci ekonomiczni w swojej masie nie są zainteresowani naszą ziemią ojczystą, a cel ich podróży jest daleko na Zachód od Warszawy.

Platforma nie będzie impregnowana przez następne 2,5 roku na takie błędy. Elita PO może mieć nadzieję, że osoba Ryszarda Petru, będąca ogromnym obciążeniem wizerunkowym dla Nowoczesnej, będzie gwarancją ich sukcesu. Ale scena polityczna nie znosi próżni. Jeśli PO nie odpowie na potrzeby elektoratu – powstanie nowy twór lub powstanie przestrzeń do odbudowy Nowoczesnej pod innym kierownictwem. Petru miał niezwykłą zdolność do językowych lapsusów i błędów merytorycznych, dzięki czemu stał się prześmiewczym bohaterem dla każdego studenta historii. Przez noworoczną wpadkę stracił też najważniejszą rzecz dla polityka czyli wizerunek wiarygodnego i oddanego sprawie lidera. Nawet jeśli jego wizerunek medialny jest dziś zbyt surowy w stosunku do jego rzeczywistych możliwości, to tak czy inaczej jego polityczne perspektywy są złe. Petru z resztą tworząc Nowoczesną i bojąc się sformułowania odważnego liberalnego programu, jedynie (i to zachowawczo) kopiując program PO z początków jej działania, zbudował twór który de facto był oparty tylko na wiarygodności lidera. Kiedy ta się rozsypała, rozsypała się i Nowoczesna. Ta historia pokazuje jak ważne są programy, które przywiązują grupy elektoratu długofalowo do partii, a nie do jednostki.

Jednak już Katarzyna Lubnauer, osoba o spójnym światopoglądzie, bardzo merytoryczna, nie zaliczająca wpadek, otwarta (w odróżnieniu od Petru) na ludzi i współpracę z różnymi środowiskami, bardziej ludzka, niż plastikowy Petru – może za jakiś czas politycznie namieszać. Paradoksalnie zależy to dziś głównie od samej Platformy i od tego czy będzie w stanie sformułować dobrą ofertę programową dla liberalnego elektoratu. Schetyna nie będzie Macronem, ale może czerpać z jego doświadczeń, z jego programu i sprawić że głosowanie na Platformę dla liberałów znów będzie oczywiste.

Czytaj również