Tusk musi działać

Drukuj

Piątkowe głosowanie w Sejmie na temat związków partnerskich może okazać się wstrząsem tektonicznym na naszej scenie politycznej. Jarosław Gowin w otwarty i jasny sposób rzucił rękawicę Donaldowi Tuskowi, stając się oczywistym wręcz przyszłym liderem prawicy, który prędzej czy później zastąpi na tym miejscu zmęczonego i niezdolnego do przejęcia władzy Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli premier nie zacznie działać szybko i radykalnie, może w lawinowy sposób stracić swój autorytet i władzę.

/ Fot. Wikipedia/Creative Commons/autor: Rockfang

To, co się stało w piątek miało kolosalne znaczenie. Nigdy dotąd nie widziałem wśród elektoratu PO takiego oburzenia i masowych deklaracji, że to koniec głosowania na tę partię. Tysiące wysyłanych do posłów PO maili (w akcji zorganizowanej przez Liberté!), nieprawdopodobny ruch na portalach społecznościowych. 46 posłów PO dzieli od elektoratu PO prawdziwa kulturowa przepaść. Tym razem to może nie rozejść się „po kościach”, jak po aferze ACTA. Tam celem było zablokowanie zmian, które wydawały się młodym ludziom niekorzystne. Kiedy to się udało, młodzi zajęli się swoim życiem i swoimi sprawami. Tu jest inaczej, bo człowiek uczciwy wobec swoich poglądów, człowiek który ceni sobie wolność i godność jednostki ludzkiej, nie może zagłosować na partię Gowina i Godsona idącego ręka w rękę z posłanką Krystyną Pawłowicz. Co więcej należy pamiętać o zjawisku zmęczenia partią rządzącą i kryzysie ekonomicznym, który w roku 2013 będzie szczególnie dokuczliwy. One pogłębią ten trend. Jeśli premier nie zrozumie, że nie można już dłużej łączyć poparcia nowoczesnego i oświeconego elektoratu PO, z tolerowaniem obecności, retoryki i takiego głosowania w PO Jarosława Gowina czy Johna Godsona, spektakularnie straci władzę. Kalkulacja mówiąca, że trzeba trzymać w swoich szeregach 46 skrajnych konserwatystów, aby utrzymać się przy władzy jest krótkowzroczna. Po piątkowym wystąpieniu można być pewnym, że Gowin będzie grał na opuszczenie PO przed wyborami i tworzenie nowej, wielkiej prawicowej partii, której poparcia może udzielić Kaczyński. Jarosław Kaczyński nie jest politykiem głuchym na rzeczywistość. On przecież musi rozumieć, że jego osoba z jednej strony cementuje twardy elektorat PiS, ale nie pozwala prawicy na zwycięstwo. Coraz starszy i coraz bardziej zmęczony Kaczyński może wówczas oddać schedę na prawicy Gowinowi, politykowi do zaakceptowania dla całej prawicy, który mógłby poprowadzić ją do zwycięstwa, zajmując miejsce mentora ruchu. Jednocześnie każdy dzień trwania w tym klinczu i tolerowania w PO, osób podzielających zupełnie inny światopogląd, skrajnie inną wrażliwość niż większość elektoratu PO będzie powodowało odpływ liberalnych wyborców, podzielających europejską wrażliwość i zachodnie kody kulturowe. Tymczasem elektorat konserwatywny i tak zabierze Gowin z Kaczyńskim. Ten sojusz ministra sprawiedliwości z premierem rozpada się na naszych oczach i oby Tusk zobaczył to dostatecznie szybko.

Dlatego Tusk musi działać. Jestem potwornie wkurzony na Platformę za cały piątkowy teatr. Ale jednocześnie nie chcę już wkrótce u władzy kolacji Gowina, Giertycha i PiSowców, pod patronatem Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego Tusk musi działać w imię interesów własnych i interesów swojego elektoratu, który w piątek tak silnie został rozjuszony.

Jedynym wyjściem dla premiera jest wyrzucenie z PO konserwatywnych buntowników i próba stworzenia nowej koalicji z PSL, SLD i Ruchem Palikota. Tylko w ten sposób premier może zachować twarz w oczach swojego elektoratu i walczyć o sukces w kolejnych wyborach. Oczywiście SLD i Ruch Palikota to bardzo trudni koalicjanci, ale wbrew pozorom niezbędni by przeprowadzić najtrudniejszą strategiczną operację, przez jaką Polska musi przejść w imię swoich geopolitycznych interesów. Mam tu na myśli wejście do strefy euro. To operacja niezbędna by Polska nie pozostała na peryferiach części jednoczącej się Europy, by uniknąć tragicznych powtórek z historii, w której Polska stanie osamotniona przed rosyjską ekspansją. Wejście Polski do strefy euro może być też dla nas korzystne z gospodarczego punktu widzenia, jeśli jak argumentuje prof. Balcerowicz wejdziemy do strefy przygotowani, przeprowadzając wcześniej odpowiednie reformy gospodarcze. Z wszystkimi swoimi wadami Leszek Miller i Janusz Palikot to politycy głęboko proeuropejscy, którzy wydają się rozumieć tę konieczność. Tę operację w przyszłości może przeprowadzić jedynie koalicja PO – SLD – Ruch Palikota. Mamy świetny moment, aby z powodów taktyki politycznej, jak i interesów strategicznych Tusk rozpoczął wielką operację pt. „zmiana koalicji”. To również szansa na narzucenie nowego wielkiego celu politycznego, który spowoduje, że elektorat PO znów będzie miał powód, aby głosować na tę partię.

Czytaj również
  • MP

    NIE ZGADZAM SIĘ. Kwestie światopoglądowe nie są najważniejsze w rządzeniu krajem. Oprócz nieakceptowalnych dla mnie poglądów na związki partnerskie itp. i negatywnej roli w tym zakresie Gowin robi dobrą robotę przy reformowaniu wymiaru sprawiedliwości i deregulacji. To przekłada się na instytucjonalną sprawność państwa, awans w rankingu „Doing Business” (a za tym niższe oprocentowanie obligacji skarbowych), lepsze warunki prowadzenia działalności gospodarczej, czyli wzrost PKB i dobrobytu.

    Byłoby głupotą wyrzucanie go teraz z rządu w imię ideologicznej wojenki i poświęcanie działań o istotnym znaczeniu dla gospodarki (czyli pośrednio modernizacji Polski). Zwłaszcza gdyby miało to prowadzić do przyznania tek ministerialnych dyletantom z Ruchu Palikota, którzy znają się co najwyżej na PR i zbijaniu głosów na tandetnym antyklerykalizmie.

    Jako liberał uważam, że należy popierać działania zwiększające zakres ludzkiej wolności. Palikot miał swoją szansę w komisji „Przyjazne Państwo”, niestety ją zmarnował, bo wolał zajmować się politycznymi przepychankami i burzami w szklance wody. Gowin jako minister podejmuje konkretne kroki w tym kierunku. Mimo całej mojej niezgody na jego poglądy w sprawach światopoglądowych, gospodarka jest ważniejsza, więc wolę Gowina w rządzie niż Palikota w koalicji. A im szybciej Polska będzie bogatym krajem, tym szybciej sprawy światopoglądowe (w tym związki partnerskie) „dojrzeją” w naturalny sposób i staną się czymś oczywistym. Jeżeli teraz wykoleimy w ich imieniu sensowne reformy, to tylko opóźnimy te zmiany społeczne.

    • Kris

      Sukces w „Doing Business” to nie zasługa Gowina. Wystarczy popatrzeć, w jakich kategoriach najbardziej awansowaliśmy.
      W przyszłym roku wyniki Polski będą jeszcze lepsze. Raczej z inicjatywy ministra finansów.

  • RP

    „Gowin robi dobrą robotę przy reformowaniu wymiaru sprawiedliwości i deregulacji.” Śmiech na sali. Jak człowiek, który nie zna się na prawie i jak sam mówi „ma literę prawa w dupie”, a m.in. przez to zerowy szacunek u prawników może robić cokolwiek dobrego dla wymiaru sprawiedliwości?

  • dd

    Usunięcie z partii konserwatystów uszczupli PO o 46 osób, dodatkowo może pozbawić koalicjanta w postaci PSL ( warto zauważyć, że wszyscy członkowie PSL opowiedzieli się po tej samej stronie, co Gowin i PiS) co spowoduje „przymus” w poszukiwaniu koalicji z SLD i RP. Może to doprowadzić do sytuacji, w której Donald Tusk i PO będą skazani na łaskę RP i SLD. Jak wiemy obie te partie gospodarczo skręcają na lewo czy zatem warto poświęcić szansę na rozwój gospodarki i powolne reformy (PO + PSL) na rzecz nie 100% szansy na zalegalizowanie związków partnerskich? Co więcej myślę, że z perspektywy SLD i RP chciałbym jak najwięcej zrealizować swoich haseł socjalnych szczególnie, gdy PO byłoby przyparte do muru, zatem trzeba z dużym dystansem traktować szansę współpracy SLD+ PO+ RP na rzecz wejścia do strefy euro oraz przeprowadzenia dużych reform gospodarczych. Z mojej perspektywy nie ma co liczyć na skręt PO w stronę liberalizmu a na pewno na usunięcie Gowina i jego popleczników. Jedyna szansa dla PO to kompromis Tuska z Gowinem inaczej stracą wszystko.

  • Ewa B.-D.

    Zgadzam sie z przedmowca MP w kwestii gospodarki, ze jest najwazniejsze by ja umocnic i postawic na nogi i ze ustawa o zwiazkach partnerskich nie jest w tej chwili priorytetem. Aczkolwiek uwazam, ze bledem by bylo ignorowanie protestow z jakim spotkalo sie odrzucenie przez sejm zmian do ustawy o zwiazkach partnerskich. Ten protest jest wyraznym znakiem, ze spora czesc spoleczenstwa dawno juz dojrzala do liberalnych pogladow. I nie jest to „garstka gejow” jak to interpretuja niektorzy politycy, ale jest ok. 500 tysiecy osob, ktore udokumentowaly swoj sprzeciw w mailach do PO. Rzad teraz stapa po bardzo cienkim lodzie.

    Kiedy czasami slucham wypowiedzi politykow wypowiadajacych sie z sejmowej mownicy, szczegolnie poslow PiS, wiekszosc z nich zwyczajnie lamie prawo i je naduzywa , chodzi o Art. 25 punkt 2 Kostytucjii Rzeczypospolitej, gdzie:

    „Wladze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowuja bezstronnosc w sprawach
    przekonañ religijnych, swiatopogladowych i filozoficznych, zapewniajac
    swobodê ich wyrazania w zyciu publicznym.”

    Wladze publiczne nie sa bezstronne, wprost przeciwnie, na kazdym kroku podkreslaja swoj prokatolicki swiatopoglad, potepiajac otwarcie swiatopoglady innych. Prosze mi powiedziec czy to nie jest lamanie prawa?

  • Tomek Kamiński

    Również uważam, że nawoływanie do koalicji z SLD i RP to wylewanie dziecka z kąpielą. Taka koalicja być może zdoła przegłosować ustawę o związkach partnerskich, ale jednocześnie zminimalizuje szansę na reformy gospodarcze. Obecny koalicjant PO jest już dostatecznie zachowawczy i prosocjalny. Rozpad koalicji wieszczy nam chaos i spowolnienie reform. Jakkolwiek kwestie światopoglądowe są ważne to na pewno nie mogą być najważniejsze w tym momencie, w jakim jest w tej chwili Polska.
    Uspokójmy rozpalone głowy – gniew jest złym doradcą.

  • Tfan

    Autor tego artykułu żyje w trochę z innym świecie. Pewnie świecie dużo lepszym z pewnego punktu widzenia i bardziej tęczowym ale czy prawdziwym? Jak pan organizował akcję wysyłania maili to nic dziwnego że nie pamięta pan takiego „oburzenia”. Ja pamiętam doskonale – przy podwyższeniu wieku emerytalnego, przy podwyższaniu podatku VAT, składki rentowej, przy aferze amber gold albo aferze hazardowej. Tak naprawdę ta ostatnia afera rzeczywiście nie wywarła takiego wrażenia na społeczeństwie, bo gazeta w której pan się wypowiada skutecznie ją uciszała. Sprawę związków partnerskich pańskie medium natomiast nagłaśnia jak się da, mimo że trybunał konstytucyjny ogłosił właśnie że nie jest ona zgodna z konstytucją.
    Nikt nie zabrania ludziom zawierania związków nieformalnych. Pewne uprawnienia wiążące się z przebywaniem w związku sformalizowanym powodowane są tym, że trwała rodzina jest najlepszym „źródłem” nowych obywateli. Zastanawia mnie czemu nikt nie zabiega o związki wielokątne? Poligamia to przecież najbardziej naturalna rzecz pod słońcem – każdy wie że monogamia nie jest zapisana w genach człowieka. To jest dopiero ograniczenie! Każdy obywatel cierpi z braku związków poligamicznych! Walczcie o taką „wolność”! Tylko najpierw zmieńcie nazwę. Nie „Liberté” a „Débauche”.

  • Tfan

    Tak nawiasem mówiąc, to serio pan uważa że związki partnerskie są największym problemem w naszym kraju? Niech pan poczyta artykuły z konkurencji GW. Choćby dzisiaj: 1/3 polskich dzieci rodzi się w biedzie, KONSUMPCJA POGRĄŻYŁA WZROST. DOŁEK PRZED NAMI, KONSUMPCJA W DÓŁ, GÓRNICY WYGRALI Z RZĄDEM. To tylko dziś. A ogólnie rzecz biorąc tragiczne sytuacje w szkolnictwie, służbie zdrowia, wpływach z podatków, konający ZUS, bezrobocie, dzietność, szalejący dług publiczny, exodus młodych za granicę, nadchodzący kryzys, bankowy tytuł egzekucyjny, Sikorski błagający o Tupolewa,…. o piłce nożnej nie wspominając.
    Ale nie. To nuuudaaa! To nie są istotne sprawy. Istotne jest żeby niektórzy ludzie akurat w tej chwili otrzymali prawo do wspólnego rozliczania się przed fiskusem, do dziedziczenia bez wysokiego podatku i do tego żeby mogli w szpitalu się dowiedzieć o stan zdrowia swego partnera, bo akurat nie wpadło im do głowy że można by się wcześniej o oświadczenie w tej sprawie postarać.
    To taka typowa polska gnuśna fantazja, od której GW stara się nas bronić od 89′. Co tam że będziemy biedni, chorzy, niewyedukowani. Ale będziemy „wolni”! Będziemy mogli zawierać dowolne związki i będziemy mogli palić zioło. Zioło, głupa i kota.

    • dd

      Mam wrażenie ,że z Pana perspektywy rząd/sejm może zajmować się tylko jednym tematem naraz. Gdyby rzeczywiście było tak ,że rząd pracowałby tylko nad jednym aspektem rzeczywistości naraz to państwo by nie funkcjonowało . Przypominam ,że są różne ministerstwa np ministerstwo gospodarki a także w sejmie pracuje się nie tylko nad ustawą o związkach partnerskich. To o czym Pan piszę czyli o problemach gospodarczych, biedzie, kryzysie czyli o problemach istotnych dla państwa nie zaś jednostki trzeba mówić ale też jestem pewien ,że nad rozwiązaniem tych problemów ktoś pracuje się nad tym zarówno w sejmie jak i w rządzie. Związki partnerskie okazały się być popularnym tematem ponieważ dotykają bezpośrednio jednostki w chwili obecnej , sprawy o których Pan pisze występują w skali makro czyli nie dotyczą problemów jednostki w chwili obecnej ,dlatego tak wiele osób oraz gazet o tym pisze. Proszę przy okazji zastanowić się o czym piszą media ,które są po drugiej stronie niż GW np. niezależna.pl też o rzeczach ,które nie są związane z gospodarką tylko są istotne dla ich odbiorców jako jednostek np.Mucha skłóca polski sport,ujawniamy treść sensacyjnego rosyjskiego dokumentu. W życiu społecznym jest miejsce zarówno dla spraw społecznych czyli związków partnerskich oraz spraw gospodarczych. To nigdy nie jest tak ,że gdy dyskurs toczy się w jednej tematyce to ta druga zanika.